…i dlaczego warto o tym pamiętać dzisiaj 

Bez wątpienia przełom lat 2019/2020 zapamiętany zostanie przez świat z powodu epidemii COVID-19.
Ja odniosę się do tego okresu TYLKO z perspektywy handlu.
Wszyscy pamiętamy, co się wtedy działo:
-
zamknięty dostęp do wielu miejsc,
-
ograniczenia w codziennych zakupach,
-
limity klientów na metr kwadratowy,
-
zamykane firmy,
-
ogromne problemy z utrzymaniem działalności.
Pod kątem utrzymania firm – dramat.
Wiele osób nie wytrzymało tego czasu finansowo i zwyczajnie było zmuszonych zamykać swoje działalności.
A jednak – z perspektywy czasu – widzę w tym okresie pewne pozytywy, o których dziś chcę napisać.
Gdy sklep był świątynią spokoju, a nie „miejscem do wylania żali” 
Pamiętacie te zdjęcia i nagrania, jak w sklepach:
-
była ograniczona ilość towaru „na twarz”,
-
ludzie nie mogli kupić tyle, ile chcieli,
-
a mimo to nie było wielkiej awantury?
Ja pamiętam to doskonale.
Z tego, co pamiętam:
-
klienci nie marudzili na ceny,
-
nie pozwalali sobie na zbędne, chamskie komentarze,
-
nie odzywali się w sposób, który delikatnie można określić jako „niestosowny”,
-
brali towar, płacili i jeszcze cieszyli się, że w ogóle dostali to, po co przyszli do sklepu.
„Towaru często brakowało, ale szacunek do pracy sprzedawcy i sklepu – był. I to wyraźnie.”
Dziś to już prawie zapomniane. A szkoda.
Jak to wyglądało z pozycji przedstawiciela handlowego? 

Ja doskonale pamiętam ten czas z pozycji przedstawiciela handlowego.
I powiem wprost – pod jednym względem był to złoty okres.
Zamówienia, które przyjmowałem, były często olbrzymie – zarówno jeśli chodzi o ilości, jak i wartość.
Najważniejsze pytanie, które wtedy słyszałem, brzmiało:
„Czy dostanę pełną realizację?”
Pamiętam moment, kiedy filet z kurczaka kosztował około 35 zł za kilogram.
Wyobrażasz sobie teraz powiedzieć klientowi, że filet kosztuje 35 zł/kg i… nie słyszeć marudzenia?
Co dzień żyjemy w handlu, w którym negocjacje o zbicie ceny o kilkanaście groszy są codziennością.
A wtedy?
-
Nikt nie próbował się targować „o grosze”.
-
Nikt nie dopytywał, czemu tak drogo.
-
Ludzie wiedzieli, że towar jest towarem deficytowym.
Pamiętam ten czas jeszcze z jednego powodu:
„Nikt z klientów nie był niemiły, nikt nie był niegrzeczny. Wszyscy mieli świadomość, że bez nas – handlowców – nie otrzymają zatowarowania swojego sklepu.”
Nikt nie marudził na:
-
czasami spóźniającą się dostawę o 20–30 minut,
-
drobne przesunięcia czasowe,
-
logistyczne „przygody”, których przy tamtej skali po prostu nie dało się uniknąć.
Pod tym kątem – ZAZNACZAM, ŻE TYLKO POD TYM – był to naprawdę złoty czas dla przedstawicieli.
A teraz… wracamy do rzeczywistości 

Przenieśmy się do aktualnych czasów.
Przedstawiciele handlowi dalej:
-
dowiozą towar,
-
przyjmą reklamację,
-
zorganizują dodatkową dostawę,
-
zadbają o ekspozycję i materiały,
-
załatwią „na cito” sprawy, które teoretycznie „nie są ich obowiązkiem”.
Ale coraz rzadziej spotykają się z:
-
poszanowaniem ich pracy,
-
szacunkiem do ich czasu,
-
zrozumieniem, że bardzo często poświęcają własny czas prywatny i rodzinny, żeby ogarnąć wszystkie tematy.
„Znam wielu handlowców i wiem doskonale, jak ciężka i niedoceniana jest ich praca.”
A jednak wciąż muszą znosić:
-
humory,
-
opryskliwość,
-
nieuzasadnione pretensje,
od ludzi, z którymi tak naprawdę powinni tworzyć partnerstwo w biznesie.
Wyobraź sobie handel… bez przedstawicieli handlowych 
Żeby dobrze zrozumieć, o czym mówimy, mam dla Ciebie mały test.
„Spróbuj wyobrazić sobie tydzień handlu bez przedstawicieli handlowych.”
Załóżmy, że od jutra nie ma ani jednego handlowca.
Spróbuj przez cały tydzień robić zamówienia telefonicznie:
-
od rana,
-
codziennie,
-
do każdej firmy osobno.
Spróbuj:
-
zadzwonić po dostawy i przy okazji dowiedzieć się, czego nie ma na magazynie,
-
ustalić, co możesz wziąć w zamian,
-
następnego dnia sprawdzić dostawę i powywlekać wszystkie braki,
-
znowu dzwonić i wyjaśniać:
„To zamówione nie dojechało, a to w ogóle nie było zrobione.”
Spróbuj:
-
zgłosić złą cenę na fakturze,
-
wynegocjować niższą cenę bez pośrednictwa człowieka, który zna Ciebie i Twoją firmę,
-
wejść w dyskusję z kimś z działu obsługi, kto nie ma o Twoim sklepie pojęcia.
Pamiętaj, że w czasie, w którym nie ma handlowców,
-
Nie będziesz mieć żadnej „drogi na skróty”.
-
Nikt nie „zrobi Ci dobrze”, bo „zna temat” i „załatwi” to „między rozmowami”.
Sam(a) do hurtowni, sam(a) po towar, sam(a) do nocy… 

Pomyśl, do ilu hurtowni będziesz musiał/a:
-
sam/sama jechać po towar,
-
stać w kolejkach,
-
pilnować dokumentów,
-
wracać, rozładowywać,
-
przygotowywać towar do wystawienia na sklepie.
W niektórych przypadkach:
-
wszystko będziesz musiał/a przełożyć, przepakować, poprzestawiać,
-
dopilnować temperatur, terminów,
-
ogarnąć rzeczy, które dzisiaj w dużej mierze załatwia za Ciebie handlowiec.
Dodaj do tego jedno:
„Nie tylko Ty będziesz się próbować dostać do tych hurtowni.”
Kolejki będą dłuższe.
Telefony będą dzwonić non stop.
Pamiętaj też, że doba nie stanie się dłuższa.
Więc pewnie będziesz musiał/a zrezygnować z kilku „przyjemności”, takich jak np.:
-
spanie tyle, ile byś chciał/a,
-
wolna sobota,
-
spokojna niedziela z rodziną.
Sobota i niedziela szybko staną się czasem na nadrabianie zaległości – w domu i w sklepie.
A teraz pomnóż to wszystko razy… setki 


A teraz pomyśl, że:
-
takich telefonów do dostawców,
-
takich samodzielnych zamówień,
-
takich próśb „na cito”,
w skali jednego rejonu, jednego województwa, jest kilkadziesiąt, kilkaset dziennie.
„Dokładnie tym na co dzień zajmują się przedstawiciele handlowi.”
Oszczędzają Twój czas.
Załatwiają sprawy, których Ty nawet nie widzisz.
Biorą na siebie masę tematów, które w przeciwnym razie spadłyby bezpośrednio na Ciebie.
No to jak? Przedstawiciel jest potrzebny, czy nie? 
I teraz pytanie, które warto sobie zadać szczerze:
Przedstawiciel handlowy jest Ci potrzebny, czy nie?
Jest partnerem w biznesie, czy „złem koniecznym”?
Każdy z nas ma prawo do swojego zdania.
Ale z reguły pamięć człowieka jest zawodna.
„COVID bardzo wyraźnie pokazał, ile warci są ludzie, którzy dbają o to, żeby Twój sklep miał towar. Szkoda byłoby o tym zapomnieć.”
Na koniec:
Doceń człowieka, który wyręcza Cię z tytanicznej pracy – i ugryź się w język, nawet jeśli czasem popełni błąd.




