Czyli jak jedno źle zrozumiane zdanie może zakończyć współpracę 
Nieporozumienia w handlu zdarzają się regularnie — czasami częściej, czasami rzadziej — ale nie unikniemy ich i nie wyeliminujemy do zera. To pewne.
Mamy za to wpływ na to, jak będziemy nimi zarządzać.
Dziś dam Wam kolejny przykład z życia wzięty.
Historia, która nie musiała skończyć się źle
Współpracuję — a właściwie współpracowałem — z pewną klientką.
Handel należał do tych cięższych, ale jednak jakieś zamówienia robiliśmy.
W pewnym momencie klientka przestała się odzywać, nie odbierała telefonu i nie reagowała na SMS-y.
W końcu odpuściłem, bo w zasadzie nigdy nie był to klient, na którym opierałbym kiedykolwiek budżet firmy.
Wiem, że profesjonalnie powinienem był powalczyć o tego klienta — jednak nie zrobiłem tego.
Przerwa we współpracy trwała rok, może dwa lata.
W międzyczasie zatrudniłem Przedstawicielkę Handlową. Jednym z jej zadań było spróbować wrócić do współpracy z klientką, o której piszemy.
O dziwo — udało jej się to zrobić.
I wtedy poprosiłem moją przedstawicielkę, aby dowiedziała się, o co „wtedy” poszło.
Ona mówi:
„Już wiem.”
Dobra — mówię — to dawaj…
Jedno zdanie, dwa znaczenia 
Okazało się, że ów klientka obraziła się na mnie, bo rzekomo powiedziałem, że ona nie potrafi sprzedawać.
W życiu niczego takiego nie powiedziałem do żadnej mojej klientki, więc zacząłem drążyć temat, bo tak zwyczajnie, po ludzku, nie dawało mi to spokoju.
W końcu poznaliśmy zdanie, o które poszedł ten spór.
Brzmiało ono dokładnie tak:
„Dobry sprzedawca, wszystko potrafi sprzedać.”
Dokładnie to zdanie powiedziałem do tej klientki.
Ona zrozumiała to odwrotnie, a ja ją szczerze pochwaliłem.
Problem wziął się z tego, że nigdy nie mieliśmy ze sobą dobrych relacji i nikt nie wyjaśnił sobie tego nieporozumienia.
Finał był taki, że nasza współpraca upadła.
Czasem nie chodzi o wielki konflikt, tylko o brak wyjaśnienia 
Ta sytuacja oczywiście nie miała większego wpływu ani na tę klientkę, ani na sytuację u mnie w firmie.
Ale jestem w stanie sobie wyobrazić, ile takich nieporozumień wyszło w innych firmach, dużo większych, albo ile transakcji nie doszło do skutku czasami przez naprawdę drobne rzeczy.
I właśnie to jest w tym wszystkim najciekawsze — i jednocześnie najgroźniejsze.
Bo nie zawsze współpraca kończy się przez:
- wielką awanturę,
- poważny konflikt,
- realny błąd jednej ze stron.
Czasami kończy się przez:
- źle odebrane zdanie,
- brak rozmowy,
- niedopowiedzenie,
- urażoną ambicję,
- albo zwykłe „zostawmy to”, które z czasem zamienia się w ciszę.
„Nieporozumienie, którego nikt nie wyjaśnił, bardzo często z czasem rośnie bardziej niż realny problem.”
W handlu trzeba wyjaśniać sprawy na bieżąco 
Dlatego warto sobie wyjaśniać na bieżąco takie sprawy, bo mamy sobie ułatwiać życie w pracy, a nie je komplikować.
A już na pewno tam, gdzie spotykają się dwie strony, które wspólnie chcą zarobić, nie ma miejsca na nieporozumienia ani na obrażanie się.
To jest bardzo ważna rzecz w handlu:
- nie zakładać od razu złych intencji,
- nie dopowiadać sobie wszystkiego samemu,
- nie budować w głowie historii, której druga strona wcale nie miała na myśli.
Bo czasami naprawdę wystarczyłby:
- jeden telefon,
- jedna szczera rozmowa,
-
jedno pytanie:
„Co miałeś na myśli?”
I współpraca mogłaby trwać dalej.
Podsumowanie – nie zostawiaj nieporozumień bez reakcji 
Nieporozumienia były, są i będą.
Nie da się ich całkowicie wyeliminować.
Ale da się zrobić coś bardzo ważnego:
nie zostawiać ich bez wyjaśnienia.
Bo w handlu, tak jak w życiu, czasami naprawdę jedno źle zrozumiane zdanie może zakończyć relację, która wcale nie musiała się kończyć.
A później zostaje już tylko myśl:
„Szkoda, że nikt tego wtedy po prostu nie wyjaśnił.”




